Aktualności

Trzeci rodzinny spływ Sebulka  część I

Trzeci rodzinny spływ Sebulka część I

No cóż moi drodzy spieszę donieść że 3 rodzinny spływ Sebulka za nami.

26.05.2016 jak co roku od trzech lat spotykamy się aby spędzić te kilka pogodnych dni na wodzie. I tym razem tak było, w doborowym towarzystwie wyruszamy na kolejna przygodę kajakową. Tym razem postanowiliśmy „zaliczyć” jak, że urocza rzekę Piławe. „Przepiękna i coraz bardziej popularna trasa kajakowa. Krystalicznie czysta woda, urocze jeziora i nietknięta przyroda to atuty, które czynią z Piławy jeden z najładniejszych szlaków kajakowych Polski.” i muszę przyznać, że tak jest. Nasza przygoda rozpoczyna się zaledwie 166 kilometrów od Kamienia Pomorskiego w uroczych Nadarzycach.

1 Dzień

Wyruszyliśmy z kamienienia pomorskiego ok. godziny 9.00 i zaledwie po 3 godzinach dojechaliśmy na miejsce (polecam zobaczyć kawałek historii Bornego Sulinowa na murach jednostki w podstacji przepięknych starych jak i nowych zdjęć takie historyczne murale). Po przyjeździe na miejsce rozłożenie namiotów i na wodę oczywiście. Czas nas goni i nie ma się co ociągać. Ej a gdzie Sebek… No właśnie gdzie, inicjator spływu i tu powinniśmy podziękować sanepidowi za Coca Cole w Dziwnowie ale obiecał że jak będzie wszystko OK. to dojedzie. Mamy plan trasy to zaczynajmy. Woda cieplutka tylko jak by trochę jej mało. Właśnie mało, jak nadal będzie utrzymywał się taki niski stan wody to będzie trzeba w kajakach kółka montować. Dnem kajaków trzemy jak byśmy ślizgali się na żwirowni a nie płynęli rzeką. Trzeba trzymać się toni rzeki tam może być troszkę głębiej i da się jakoś płynąc. Początek trasy nie najciekawszy jednak trzeba przyznać że malowniczo jest. Po kamienistym dnie przyszedł czas na „zwałki leśne” ( pnie drzew w wodzie) nie jest najgorzej lale i najlepiej też nie. Jedyne co jest pocieszające że stan wody pozwala na wsiadanie i wysiadanie z kajaka na każdym odcinku trasy jest wody do kolan. Dzieci jak to dzieci nieodzowne pytanie Daleko jeszcze? A ile już przepłynęliśmy? To daleko czy nie? Acha zapomniał bym dodać o naszym małym śpiochu ,który jak zwykle nie spał. On wszystko widział i słyszał, ale zachęcam do foto relacji. Tak czy inaczej trasa przy niskim stanie rzeki dość upierdliwa więcej szorowania dnem kajaków nic płynięcia. Jednak cel pierwszego dnia został osiągnięty. Wymarzona i jak że długo oczekiwana prze niektórych SZWECJA. Wiem że brzmi to abstrakcyjnie ale tak właśnie to Szwecja była naszym celem. Urokliwa miejscowość na trasie krajowej 22 Wałcz Człuchów. Podsumowanie 21 km czas 4,30h,  1 śpioch Tymek i oczywiście jedna królowa kąpielowa tym razem Jolanta i nie mogę też pominąć mojej skromnej osoby załatwiony na amen kajak, no cóż waga i niski stan wody w szklaku ( kajak robiony z żywicy i włókna) nie jest najlepszym połączeniem i nie zapominajmy o pomocy zwałek też.  Jednak nie zmienia to faktu Było fajnie. Gospodarz Agroturystyki przyjechał po nas i wracamy do Nadarzyć. „jak chcecie to możecie zostawić kajaki w Szwecji i jutro popłyniecie dalej. Nie, nie dziękujemy mamy inne plany płyniemy jutro z  Sikory Liszkowo” wracamy do Nadarzyć a po drodze jak że miła niespodzianka jednak inicjator spływu dołączył do nas. Dziękujemy sanepidowi. Po przyjeździe na miejsce wymarzone ognisko i jak że cenne i niezapomniane kajakowe opowieści co widziałem jak płynąłem itp. Wiadomo w miłym towarzystwie czas szybko płynie i już mamy następny dzień. Spać.

P1050038 20160526_153632 20160526_153614 20160526_153611 20160526_153545

20160528_16510520160528_123648 20160528_12355320160526_174158

Bobby Wagner Jersey cheap Bobby Wagner Jersey authentic Bobby Wagner Jersey Bobby Wagner Jersey sale Josh Norman Jersey cheap Josh Norman Jersey authentic Josh Norman Jersey Josh Norman Jersey sale