Aktualności

Trzeci rodzinny spływ Sebulka część II

Trzeci rodzinny spływ Sebulka część II

 Dzień drugi – 27.05.2016

Nieco popadało nad ranem. A kolega Jarek już dzień wcześniej sprawdził pogodę i ma być nie najlepiej o 11 ma zacząć padać i to nawet lać ponad stan w prognozie ICM. Szybka decyzja płyniemy czy nie. A jaka alternatywa, zwiedzamy Borne.  Nie no, to miał być spływ a nie wycieczka krajoznawcza. Kto płynie a kto nie. Klaudia i Renata muszą odpocząć i zregenerować siły a dzieciaki… a jak ma padać to niech zostaną coś tam z nimi porobimy powiedziała Klaudia. OK.

Czyli co jaka trasa…, no to dalej, że Szwecji ( a wczoraj gospodarz proponował by kajaki zostały nie, nie inne plany. nie to nie ) ok. jedziemy na miejsce czyli w to samo gdzie wczoraj kończyliśmy. Postanowiłem wziąć inny kajak bo bałem się że będzie tak jak wczoraj. Po przyjeździe na miejsce nie wskazywało nic że ma padać ale lepiej być mile zaskoczonym niż mocno rozczarowanym. Nasuwa się jednak pytanie czy tam wszyscy pływają, po drodze mijaliśmy dwa busy z kajakami na przyczepach (lokalni przedsiębiorcy doszli do perfekcji na przyczepę gdzie normalnie wchodzi max 10 kajaków są w stanie zapakować 12 nie wspominając że jeszcze 3 spokojnie wchodzą na dach transportera a jak by się uparł to i 4 ) a my tylko tym razem 3 kajaki i nas sześcioro. Ku naszemu zdziwieniu rzeka w tym miejscu jak by nieco głębsza i dno piaszczyste. Nurt rzeki również jak by nieco spokojniejszy, rzekł bym że nawet taki jak by był znudzony już kajakarzami. Niesie nas sam i wskazuje którędy mamy płynąc trzeba tylko utrzymywać „dziób” z przodu (pamiętam jak dwa lata wcześniej gospodarz z Agroturystyki Trzebieszki wspominał, że …”nie ważne jak i w jakim stanie rzeka sama zaniesie na koniec spływu”) i tak właśnie było. Przydało by się nieco więcej wody jednak. Trzeba bardzo obserwować wodę aby na coś nie wpłynąć. Trochę nudno. Dopływamy do pstrągarni przeniosła … no nareszcie coś się dzieje. Wyciągamy kakaj i mała przerwa. Reklama dźwignią handlu. Na brzegu reklama ładnie wyglądająca reklamująca czerwonego pstrąga, pierogi domowe, flaki i każdy już głodny. Dobra płyniemy do nich i tam zjemy. I znowu zwałki. Ale jakoś idzie. Szło. Sebek razem z Andrzejem postanowili się wykąpać (Królowie kąpielowi) i już się jeść nie chce. Rzeka pięknie się wije i meandruje między wysokimi brzegami a pięknymi lasami i łąkami. Przyroda zaskakuje i oczarowuje nas na każdym kroku. Kaczki z małymi kryją się przed nami tak jak by bawiły się z nami w chowanego. Waszki latają w koło nas jak by nas wachlowały (było parno NIE PADAŁO). I ten jeden samotny łabędź który nas witał i zaglądał do kajaka. Daj mu coś do jedzenia – wtórowała Jola. Sebastian rzucił mu piętkę namokniętego chleba i zjadł (czy musiał to być on bo jak by zjadła była by to ona) po drodze mijamy kolejne grupy kajakarzy. A przyroda zaskakuje nas coraz bardziej. Bobry obserwują nas z brzegu jak płyniemy wydry bawią się z nami berka w wodzie jest krótko mówiąc wspaniale. Jednak pytanie czy daleko jeszcze to nie tylko domena dzieci ale zmęczenie daje się we znaki i coraz bardziej wypatrujemy mostu drogowego . Jest nareszcie jest. Krępsko most drogowy. Podsumowanie 23km czas 4,59h dwóch królów kąpielowych Sebek, Andrzej niezapomniane wrażenie ze spłyniętego małego jazu oraz cudowna pogoda (ICM kłamie)

    20160527_113120 20160527_113356 20160527_114305 20160527_114540 20160527_122643 20160527_125446 20160527_125624 20160527_130224 20160527_145136 20160527_171157  20160528_135148  20160528_141940 20160528_142038

Bobby Wagner Jersey cheap Bobby Wagner Jersey authentic Bobby Wagner Jersey Bobby Wagner Jersey sale Josh Norman Jersey cheap Josh Norman Jersey authentic Josh Norman Jersey Josh Norman Jersey sale